18 stycznia 2016 Share

Prof. Rafał Strent

ur. 1 stycznia 1943 r. w Józefinie/Łucku na Wołyniu . W 1972 r. ukończył studia na Wydziale Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie – dyplom z wyróżnieniem w Pracowni Malarstwa prof. Aleksandra Kobzdeja, aneks z grafiki artystycznej w Pracowni prof. Haliny Chrostowskiej, u której podjął pracę wpierw na godzinach zleconych, a od 1973 roku na etacie. Obecnie kieruje Pracownią Grafiki Warsztatowej dla studentów III – V roku oraz słuchaczy z innych Wydziałów. Pracownia jest częścią Katedry Grafiki Warsztatowej na Wydziale Grafiki. W latach 1990 – 1996 (dwie kadencje) był dziekanem Wydziału Grafiki, potem kierownikiem Katedry Grafiki Warsztatowej (1999 – 2005), wiceprzewodniczącym Rady Wyższego Szkolnictwa Artystycznego, prezesem Zarządu Głównego Związku Polskich Artystów Plastyków (1999 – 2002), obecnie jest członkiem Centralnej Komisji ds. Stopni i Tytułów, Państwowej Komisji Akredytacyjnej, Komisji Nagród Prezesa Rady Ministrów, członkiem kapituły Nagrody im. C. K. Norwida, od 1994 r. przewodniczącym jury comiesięcznego konkursu Grafika Warszawska etc. Oprócz ww. konkursu wielokrotnie przewodniczył jury Biennale Grafiki Studenckiej w Poznaniu, uczestniczył w ocenie środowiskowych konkursów artystycznych w Toruniu, Lublinie, Włocławku, Łodzi, Warszawie, a także brał udział w międzynarodowych jury na twórczość graficzną w Berlinie (Niemcy – 1975) oraz w Sofii (Bułgaria – 2004). Autor ok. 50 wystaw indywidualnych m. in. w Cieszynie, Bratysławie, Milwaukee, Sofii, Toruniu, Warszawie. Uczestniczył w ponad 300 wystawach zbiorowych m. in. w Bejrucie, Berlinie, Damaszku, Frankfurcie n/M., Kairze, Paryżu, Pradze, Sarajewie, Ułan Bator, Wiedniu. Wśród otrzymanych nagród artystycznych za najbardziej prestiżową trzeba uznać wyróżnienie Księżnej Monako w Międzynarodowym Grand Prix Sztuki Współczesnej w Monte Carlo lub II nagrodę w Międzynarodowym Biennale Grafiki w Sofii. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, grafiką warsztatową, krytyką sztuki i organizacją życia artystycznego.

Credo

„W moim pojęciu sztuka jest zjawiskiem starym jak świat i jak świat różnorodnym. Wiążę ją z kulturą, która jest zaprzeczeniem barbarzyństwa, ta zaś wywodzi się z kultywacji, a wcześniej z kultu. Dlatego kategorycznie nie godzę się na taką definicję, która dziki gwałt pozwala umieścić w polu ekspresji artystycznej. Pożar Rzymu mógł mieć sens estetyczny tylko w chorej głowie. Dlatego wolę, by sztuka była, choć trochę elitarna, by nie musiała wciąż szukać języka – by sama była językiem. Byśmy się mogli dzięki niej porozumiewać w sprawach, których inaczej wyrazić się nie da. Ten elitaryzm nie jest dziedzictwem krwi, ale funkcją wrażliwości. Dopóki rodzą się ludzie, którym nie jest obcy kolor, kształt i kompozycja, którzy tych środków (właściwie technicznych) umieją użyć do ujawnienia, co im tam w duszy gra, dopóki są też inni, łasi na te frykasy dla oczu i duszy – dopóty jesteśmy silniejsi od barbarzyńców. Nie dajmy sobie wmówić, ze sztuka naszych czasów musi być brutalna i wulgarna. Nie musi! To wcale nie jest sztuka, ale medialny wybryk powstały dla rozgłosu. Dlatego przestrzegam: ten rozgłos jest także medialny: dziesięciosekundowy. Aby echo było dłuższe, trzeba wzmagać środki – aż do absurdu, aż do zdziczenia. Czy warto?”

Rafał Strent


 

 

Jacek Dyrzyński o Rafale Strencie

Zawsze interesuje mnie relacja miedzy osobowością artysty — jego psychiką, kolejami życia a twórczością. Rafała Strenta znam długo. Razem studiowaliśmy w pracowni prof. Aleksandra Kobzdeja na Wydziale Malarstwa warszawskiej ASP. Zrobiliśmy tam dyplomy. Potem praca w Akademii. On na Wydziale Grafiki, ja Malarstwa. Wiem o nim dużo, może zbyt dużo, aby móc formalnie analizować jego twórczość. Jest ona dla mnie charakterystyczna, łatwo rozpoznawalna i często tak prywatna w wyrazie, jak swoiste linie papilarne.

Rafał Strent ma dużo spraw, bardzo dużo — zawsze lubił je kolekcjonować. Spraw dużych i mniejszych, ale wszystkich dlań jednakowo ważnych. Jest aktywnym i życzliwym dla ludzi, a wymagającym od historii. Wierzy, ze także dzięki niemu ludziom będzie lepiej, a koło historii potoczy się w oczekiwanym kierunku. Uważam, ze w jego przypadku gęstość życia człowieka nieobojętnego wprost się przekłada na gęstość plastyczną jego prac, jak też ich symbolicznych i literackich znaczeń. Jednak często operuje kodem informacyjnym dostępnym tylko wtajemniczonym.

Jest człowiekiem pogranicza kultur. Urodzony na Wołyniu, wychowany w Śląskim Gryfowie, skąd 30 km do Niemiec, a 10 do Czech. Zafascynowany gęstością historii i tradycji Dolnego Śląska, znawca tamtejszych zabytków w naturalny sposób swą rzetelność warsztatową odnosi do tamtych wzorców. Nic tu jednak nie jest proste. Jest dyplomowanym malarzem, ale byt dziekanem Wydziału Grafiki. Jest patriotą Dolnego Śląska mieszkającym na warszawskim Ursynowie. Z wykształcenia niegdyś elektronik, z charakteru działacz społeczny… Obecnie jest prezesem ZPAP*. Jest środowiskowym autorytetem „łagodzącym balsamem na bóle czasu przemian”, zapewne z tego powodu swą aktualną funkcję objął w tak imponującym stylu. Jego aktywnością i dorobkiem wystawienniczym można by obdzielić wielu…

W labiryncie swej pracowni pod dachami Placu Konstytucji, pośród wielu mniej i bardziej potrzebnych rzeczy, ale zawsze w idealnym porządku, nieco odcięty od zewnętrznego świata tworzy swe prace. Prace będące projekcją spraw wielkich i mniejszych. Znajdziemy tam wszystko, od nieco perwersyjnej sensualności po zdarzenia, o których na pewno będzie w podręcznikach historii. Łączy wszystko ze wszystkim, przy Jego różnorodnych zainteresowaniach pełne treści kompozycje są trochę nieprzewidywalne. Sądzę, ze są przygodą nie tylko dla odbiorcy, ale także dla autora. Można je czytać podobnie, jak pisane przez Niego pełne dygresji wielowątkowe teksty. Rafał Strent robi nie tylko sztukę, ale także dobrą atmosferę wokół niej.

* w latach 1999-2002

Jacek Dyrzyński, 2000r.

O moim przyjacielu Rafale…

Koniec lat sześćdziesiątych i początek siedemdziesiątych. Schyłkowy Gomółka, marzec’68, wybrzeże po raz pierwszy, płaczący krwią socjalizm i Gierek — niespełnione nadzieje.

W tych latach studiował i debiutował jako artysta. Student malarstwa i grafiki warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych i dzisiejszy jej profesor zwyczajny. Jest autorytetem artystycznym i intelektualnym, osobowością znaczącą i wpływową. Jest ,,KIMŚ”, kogo się zna. Jest rozpo-znawalny. W latach dziewięćdziesiątych był z wyboru dwukrotnie Dziekanem Wydziału Gra¬fiki *i pełnił w uczelni, jak mi się wydaje, wszystkie możliwe społeczne funkcje. Jak sam mówi, był szefem podziemnej i naziemnej ,,Solidarności”. Pełni obecnie również z wyboru funkcje Prezesa Zarządu Głównego Związku Polskich Artystów Plastyków*. Niestety społecznie. Ma przytulne mieszkanie na Ursynowie, żonę Danusię i syna Łukasza, w którego patrzy jak w obrazek.

W tamtych siermiężnych latach studenckich, Rafał po twardej szkole życia, radził sobie dobrze. Byt przygotowany do ciężkiej pracy. Miał świetnych profesorów: Halinę Chrostowską — pierwszą damę grafiki (jak Rafał mawia) i Aleksandra Kobzdeja, którego gawiedź zna z obrazu ,,Podaj cegłę”. Chrostowska — perfekcjonistka aż do bólu, Kobzdej — tempera¬ment, witalność, czuły kolorysta, malarz z krwi i kości. Dodać należy jeszcze kolegów studentów. Kiedyś uświadomiłem sobie fakt, ze większość obecnych profesorów warszawskiej uczelni to absolwenci z tamtych lat
Z takim wytrenowaniem, sprawny intelektualnie, ciekawy świata i perfekcjonista warsztatowy, Rafał w swojej twórczości chciał wyrzucić z siebie wszystko, co miał. Grafikę warsztatową wybrał świadomie (lubi mówić o niej jako grafika bezużyteczna). W niej jego wypowiedz artystyczna jest najpełniejsza.

Pop-art, neodadaizm i nouvelle realite byty nam znane z drugiej ręki, na co dzień mieliśmy do czynienia z erzacem. Kłębiło się nam w głowach i Rafałowi tez (jak wspomnę stare jego prace z pracowni Kobzdeja). Rafał byt i jest czuły na krzywdę. Wie, że nie ma istoty krzywdy. Boli go bieda i niesprawiedliwość. Jest człowiekiem rozumiejącym zawiłe problemy społeczne. W swej twórczości mówi językiem zrozumiałym dla większej grupy odbiorców, posługuje się znakami i pojęciami powszechnie znanymi, zna mechanizmy rządzące prawami masowej komunikacji i reklamy.
Potrafi je wykorzystać poprzez twórczą interpretację. Rafał jest surowym sędzią swojej twór¬czości, analizuje ją, bada oddziaływanie jej na odbiorców. Każda kolejna jego wystawa jest inna, mnie się wydaje, ze lepsza. Rafał mądrzał mądrze. Widuję Cię Rafał prawie codziennie, znam Twoją twórczość od wczesnych lat siedemdziesiątych, ale zawsze czekam na nową Twoją wystawę. Twoje ostatnie grafiki jawią mi się jako smakowite obrazy. To dobrze, ze od dawna nie udowadniasz już, że jesteś świetnym warsztatowcem, że mniej Cię zajmuje ,,czystość techniczna”, odnoszę wrażenie, ze wracasz do malarstwa — to moim zdaniem dobra droga. Malarstwo to nie zawód, to choroba, to jedyna choroba jakiej Ci życzę.

Na chwilę wrócę do obrazu Kobzdeja ,,Podaj cegłę”. Niedawno udało mi się go zobaczyć po raz pierwszy w życiu. Gdy się odrzuci warstwę znaczeniową i propagandową zostaje samo malarstwo, to świetny obraz. Rafał zawsze świadomie jak mi się wydaje unika realistycznego wizerunku człowieka. Rafał raczej uczłowiecza przedmioty, których człowiek używa. Dominującą rolę w jego twórczości odgrywają: wrażliwość kolorystyczna i czuły dotyk jego ręki, czyli to co można nazwać materią malarską. Gdy odrzuci się warstwę literacką zostaje malarstwo — dobry obraz. Malarstwo Kobzdeja broni się samo i na pewno zostanie w naszych muzeach, sztuka Chrostowskiej też nie potrzebuje obrońców. Wielcy mistrzowie nie muszą się wstydzić za swojego ucznia. Rafał Strent to artysta nietuzinkowy. To ich godny następca.

Jako profesor Rafał Strent prowadzi pracownię dyplomującą grafiki warsztatowej. Miejsce to tętni życiem, istna wieża Babel. Kogo tam nie ma: studenci legalni i nielegalni, cudzoziemcy, matki z dziećmi, dzieci z ojcami, a wśród nich profesor jak Kantor w ,,Niech szczezną artyści”. Dyryguje i tworzy nowe zjawiska i nowych artystów. Jest mu czego zazdrościć. Nadszedł czas i dla nas, i dla niego, aby zobaczyć dorobek Rafała Strenta w całości, na dużej wystawie.
Są do tego dwa powody: pierwszy to taki, ze zbliża się jego trzydziestolecie pracy arty-stycznej i drugi, że ten dorobek twórczy jest bogaty i godny upowszechnienia.

Namawiam Cię Rafale, raz jeszcze, do bycia malarzem w grafice i czekam na następną Twoją wystawę wykonaną w ukradzionym czasie, przynależnym do rozległych obowiązków społecznych i obywatelskich.
Napisane w pierwszy dzień wiosny A. D. 2000, lewa ręką z głowy, czyli z niczego.

* w latach 1990-1996
* w latach 1999-2002

Stanisław Wieczorek

BWA

BWA